Skip to content Skip to main navigation Skip to footer

Your answer not showing when using Latex

Welcome to QSM Support Forum. Forums QSM Pro Support Your answer not showing when using Latex

Tagged: 

Viewing 12 posts - 1 through 12 (of 12 total)
  • Author
    Posts
  • #2396
    Eamon McknightEamon Mcknight
    Participant

    Hi
    If Latex is used in the answers, the correct answer score not working. Also ‘your answer’ not showing, but ‘correct answer’ is showing in the results page.

    #2408
    Kriti SharmaKriti Sharma
    Keymaster

    Hi Eamon,

    Welcome to Qsm Pro Support Forum. Hope you are doing well.

    Please refer to this article for help: https://quizandsurveymaster.com/docs/about-quiz-survey-master/using-math-symbols-in-questions/

    Use %correct_score% template variable to display correct score of the quiz. Please check if there are any empty spaces at the end of the answers.

    Regards,
    Kriti

    #2416
    Eamon McknightEamon Mcknight
    Participant

    Hi Kriti;

    I am using %QUESTIONS_ANSWERS% on the results page.

    On the text page I have the following: %QUESTION%<br /> Answer Provided: %USER_ANSWER% <br /> Correct Answer: %CORRECT_ANSWER% <br />

    On completing the quiz:

    When the answer is in Latex, the %USER_ANSWER% is not showing but the %CORRECT_ANSWER% is showing in the Latex format.
    Some answers are just text(no Latex) and the %USER_ANSWER% shows.
    Please see attached screenshot.

    Attachments:
    You must be logged in to view attached files.
    #2420
    Eamon McknightEamon Mcknight
    Participant

    Hi Kriti,
    I have narrowed the problem down to %USER_ANSWER% doesn’t show only when using horizontal multiple choice.

    Regards
    Eamon

    #2428
    Kriti SharmaKriti Sharma
    Keymaster

    Hi Eamon,

    Please send us admin credentials of your website. So that we can have a look at the issue.

    Make sure to set the message as private before sharing the credentials.

    Regards,
    Kriti

    #17569
    Rudolph KirkRudolph Kirk
    Participant

    The captivating arcade-style game Space Waves tests players’ quick reactions, deft control, and intense concentration. Despite its straightforward principles and minimalist sci-fi style, the game Space Waves has a surprisingly high level of difficulty and replay value.

    #18837
    alex arafatalex arafat
    Participant

    Hi,

    I’m experiencing the same issue — whenever LaTeX is used in the answers, the correct answer score doesn’t work properly. Also, the “Your Answer” section isn’t showing on the results page, while only the “Correct Answer” appears.

    It kind of reminds me of when I booked a Hand car wash and detailing Dubai service with 800Sayara — everything was handled smoothly at my doorstep, from exterior washing to interior steam cleaning and eco-friendly detailing. I’m hoping this issue can also be resolved just as smoothly soon.

    #19435
    alex arafatalex arafat
    Participant

    Hi, noticed that when Latex is used in answers, the correct answer score doesn’t work and ‘your answer’ isn’t showing—only the correct answer appears. Kinda like last week when my car wouldn’t start after the exam; had to rush for a quick car battery change, otherwise I’d have been late for submitting my answers!

    #22759
    fais beamfais beam
    Participant

    A resource pack called actions and stuff apk was created especially for gamers of the Bedrock Edition of the game. Player motions, biome mob variations, and dynamic ambient changes are just a few of the numerous additional actions and visual enhancements it offers to the game.

    #22763
    fas taxaafas taxaa
    Participant

    I’ve been having trouble with LaTeX too, but it seems your issue might be specific to APK Panda’s gaming platform. I’ve noticed that APK Panda often uses unique coding structures for its online games, which could be causing a conflict with download now . Have you tried contacting their support for a tailored solution?

    #23654
    fais beamfais beam
    Participant

    Skibx executor ios strives for good uptime for a variety of scripts, from straightforward admin commands to intricate multi-threaded script hubs.

    #25028
    Ert NarterErt Narter
    Participant

    Siedemdziesiąt trzy lata. Trzy lata temu żona powiedziała, że wychodzi po chleb. Nie wróciła. Nie dlatego, że umarła – nie, to byłoby prostsze. Po prostu zadzwoniła po trzech dniach z numeru, którego nie znałem, i powiedziała: „Stasiu, ja już nie chcę być twoją pielęgniarką”. I tyle. Prawie czterdzieści lat małżeństwa, troje dzieci, wnuki, pies, który od tego czasu też zdechł – i nagle zostajesz sam z jedzeniem do odgrzania i telewizorem, który sam zmienia kanały, bo pilot ma już swoje zdanie.

    I myślałem, że tak już będzie. Że dni będą się kleić jak stare znaczniki, że każdy poniedziałek będzie wyglądał jak czwartek, a niedziela jak wtorek. Bo człowiek na starość nie ma już prawa do niespodzianek. Myślałem, że to już koniec tej części życia, w której coś może cię zaskoczyć. Aż do tego ranka, kiedy przyszedł list. Nie papierowy – kto by dziś pisał listy? – ale mail. Od syna. Młodszy, ten z Warszawy, co zawsze mówił, że ojciec jest zacofany, bo nie umie wysłać zdjęcia. Napisał tylko: „Tato, sprawdź to. Może cię to rozrusza”. I wkleił link.

    Nie chciałem. Naprawdę nie chciałem. Myślałem: jakieś głupoty, jakieś tam strony dla młodych, dla tych, co jeszcze mają ochotę na życie. Ale coś mi kazało kliknąć. Może to ta sama ciekawość, która kazała mi kiedyś, w 1978 roku, uciec z wojska na trzy dni, żeby zobaczyć koncert w Krakowie. Ta iskra, która myślałem, że dawno zgasła. I kiedy strona się załadowała, zobaczyłem coś, co mnie zatrzymało. Kolory. Dźwięki. Ruch. I to uczucie, że nagle przestajesz być tym starym facetem w dresie, a stajesz się kimś, kto może jeszcze coś wybrać.

    Nie wiedziałem, co robię. Klikałem jak dziecko, które pierwszy raz widzi automat do gier. I za pierwszym razem – nic. Za drugim – prawie nic. Ale za trzecim – coś mignęło. I nie chodzi o pieniądze, bo wygrałem może tyle, co za bułkę w piekarni. Chodzi o to, że serce mi zabiło. Tak, fizycznie, w piersi. I wtedy, w tej chwili, pomyślałem sobie: Stasiu, ty to naprawdę byłeś już prawie martwy. A tu, gdzieś w tym ekranie, w tym całym zamieszaniu, znalazłeś coś, co sprawiło, że znowu poczułeś, że żyjesz.

    Zacząłem tam wracać. Najpierw raz na kilka dni, potem częściej. Nie po to, żeby wygrywać – do jasnej cholery, ja na emeryturze mam tyle, że ledwo starcza na lekarstwa. Ale po to, żeby zobaczyć, czy jeszcze umiem się zdziwić. Czy jeszcze coś może mnie zaskoczyć. I w którymś momencie, klikając na jakieś promocje, które zawsze tam wyskakują, natknąłem się na coś, co nazywało się epicstar promo code. Wpisałem to, bo było takie przypadkowe, takie nieobowiązkowe. I nagle – bum. Dostałem kilka darmowych obrotów. Nic wielkiego. Ale dla mnie – to było jak znak. Że nawet na stare lata los może cię polubić.

    I wiecie, co mnie w tym wszystkim najbardziej zaskoczyło? Że tam, w tym cyfrowym świecie, nie byłem już tym samotnym staruszkiem. Byłem graczem. Jednym z wielu. I nagle to nie miało znaczenia, że mam rozrusznik i że bolą mnie kolana. Liczyło się tylko to, czy teraz, za chwilę, wypadnie to, na co czekałem. I ta adrenalina, której nie czułem od lat – od czasu, jak jeszcze jeździłem motocyklem – wróciła. I to było piękne.

    Pewnego dnia, kiedy znowu tam wszedłem, zauważyłem, że gdzieś w zakładce jest opcja „podziel się z kimś”. I pomyślałem o synu. O tym, który wysłał mi link. Zadzwoniłem do niego – pierwszy raz od dwóch miesięcy, bo zawsze myślałem, że przeszkadzam. I powiedziałem: „Słuchaj, ta twoja strona, no wiesz, to… dziękuję”. I on się zaśmiał, takim śmiechem, jakim śmiał się, kiedy był mały i znalazł pod choinką rower. „Tato, to nie jest tylko strona. To miejsce”. I miał rację. To było miejsce, gdzie mogłem być kimś innym. Kimś, kto wciąż ma szansę.

    Z czasem zacząłem tam trafiać coraz częściej. Nie wciągnąłem się tak, żeby przesadzać – bo jestem z tej starej szkoły, gdzie umiar to cnota. Ale nauczyłem się, że kiedy czuję się samotny, kiedy ten dzień ciągnie się jak flaki z olejem, mogę wejść. Tam zawsze ktoś jest. Nie ludzie, nie rozmowy. Ale ten ruch, te światła, to oczekiwanie – to było jak firanka, którą można odsunąć i zobaczyć coś więcej. I wtedy, podczas jednej z takich sesji, zauważyłem, że to właśnie epicstar promo code otworzyło mi drzwi do kilku dodatkowych gier. I zaśmiałem się w duchu, bo pomyślałem: los naprawdę ma poczucie humoru. Daje ci kod, jakbyś był agentem w filmie szpiegowskim. A ty, Stasiu, tylko siedzisz w kapciach i czekasz, czy spadnie ci zielona siódemka.

    Ale potem przyszła refleksja. Jak zawsze, kiedy czujesz, że za bardzo się rozkręcasz. Usiadłem w swoim fotelu, obok leżała stara fotografia – my z żoną, jeszcze przed ślubem, tacy młodzi, tacy głupi, tacy pewni, że świat należy do nas. I pomyślałem: ona też kiedyś szukała czegoś tylko dla siebie. I znalazła. W innym miejscu, w innym czasie. Ja znalazłem to tu. I nie ma w tym nic złego. Dopóki pamiętam, że to tylko gra. Że świat realny – ten z kawą o poranku, z wnukami, którzy przyjeżdżają w niedzielę, z tym zapachem starej szafy – jest ważniejszy.

    Właściwie to dzięki tej stronie zacząłem też inaczej patrzeć na codzienność. Kiedyś narzekałem, że nic się nie dzieje. A teraz, wchodząc na kilka minut, łapałem ten dreszczyk i potem cały dzień chodziłem lżejszy. Nawet sąsiadka, ta z naprzeciwka, która zawsze mówi, że wyglądam jak duch, ostatnio powiedziała: „Stasiek, coś cię odmłodziło”. I tylko się uśmiechnąłem, bo nie miałem zamiaru jej tłumaczyć, że moją tajemnicą jest kod, który mi daje szansę na małe zwycięstwo.

    Pewnego wieczoru, kiedy już byłem po kolacji i siedziałem z herbatą, postanowiłem sprawdzić, ile czasu tam spędzam. I zdziwiłem się, że to tylko kilkanaście minut dziennie. Tyle co przystanek na deszcz. I to był dla mnie dowód, że to działa. Że można korzystać z czegoś, nie pozwalając, żeby to korzystało z ciebie. Że można wejść w świat cyfrowych świateł, a potem wrócić do swojego fotela, do swoich książek, do swoich myśli – i czuć się spełnionym.

    Od tamtej pory mam taki rytuał. Po obiedzie, kiedy wszystko cichnie, siadam przy stole, otwieram laptopa i patrzę, co tam słychać. Czasem coś wpadnie. Czasem nie. Ale zawsze, zawsze czuję, że to nie jest tylko gra – to przypomnienie, że w każdej chwili coś może się wydarzyć. Że nawet po siedemdziesiątce możesz poczuć, jak serce przyspiesza. I że to jest najcenniejszy bonus.

    Ostatnio, jak wpisywałem ten kod – no wiecie, ten z nazwą, której nie chcę wymawiać zbyt głośno, bo to jak zaklęcie – pomyślałem, że w sumie to ja sam jestem jak taki kod. Zostałem wysłany w świat, miałem swoje zadanie, a teraz czekam, aż ktoś mnie odpali. I nie chodzi o to, żeby wygrać życie. Chodzi o to, żeby je dobrze przeżyć. I to odkrycie – że w każdym wieku można zacząć od nowa, że każdy dzień to nowy obrót – zmieniło wszystko.

    Wczoraj syn przyjechał z wnukami. Siedzieliśmy w ogródku, grillowaliśmy, śmialiśmy się. A kiedy dzieci poszły się bawić, syn zapytał: „Tato, nadal tam wchodzisz?”. I ja powiedziałem: „Tak. Ale tylko dla siebie”. I on pokiwał głową, jakby rozumiał. Może kiedyś też będzie potrzebował czegoś, co przypomni mu, że świat jest większy niż obowiązki. I wtedy pomyślałem, że może to jest największy dar – nie same gry, ale to, że znalazłem coś, co przywróciło mi radość.

    Dziś rano, kiedy wstałem, zobaczyłem na stole kartkę. Zostawił ją wnuk, ten starszy, co ma dwanaście lat i zawsze mówi, że dziadek jest spoko. Napisał: „Dziadku, pamiętaj, że zawsze możesz liczyć na niespodzianki”. I uśmiechnąłem się, bo wiedziałem, że to nie przypadek. Że może właśnie wtedy, gdy nie szukasz, życie daje ci więcej. I że to nie kod, nie strona, nie bonus – to ja sam jestem swoją najlepszą wygraną.

    Włączyłem telewizor. Na ekranie jakieś głupoty. Ale ja już nie narzekałem. Poszedłem do kuchni, zrobiłem sobie kawę, stanąłem w oknie i patrzyłem na ulicę. Ludzie biegli, gdzieś się spieszyli, a ja stałem – spokojny, uśmiechnięty, z myślą, że może jednak życie ma sens. Że może wszystkie te małe rzeczy, te chwile, te sekundy oczekiwania przed ekranem – one są właśnie po to, żeby przypomnieć, że warto być cierpliwym. I że nawet jeśli nic nie wypadnie, to zawsze wypada poczucie, że jeszcze tu jesteś. Że jeszcze grasz. Że jeszcze oddychasz.

    Później, kiedy wróciłem do komputera, zobaczyłem, że wiadomość od syna wciąż tam była. I pomyślałem sobie: dziękuję. Nie tylko za link. Za to, że uwierzyłeś, że twój stary ojciec może jeszcze odkryć coś nowego. I że nie dałeś mi spokoju, nie pozwoliłeś, żebym utonął w tej szarej codzienności. Bo czasem właśnie jeden mail, jeden kod, jedna chwila – to wszystko, czego trzeba, żeby wrócić do życia.

    Kiedy wieczorem gasiłem światło, spojrzałem na ekran. Nie wylogowałem się. Zostawiłem to tak, żeby jutro mieć do czego wracać. Bo jutro – kto wie? – może znowu przyjdzie coś, co mnie zaskoczy. A jeśli nie, to trudno. I tak wygrałem więcej, niż myślałem. Wygrałem wiarę, że jeszcze mogę czuć. I to jest coś, czego żaden kod, żadna strona, żaden bonus nie da – chyba że to wszystko jest tylko pretekstem. A ja wiem, że to nie pretekst. To przypomnienie, że każdy dzień może być nowym początkiem. I że starość to nie koniec gry. To tylko kolejny poziom.

Viewing 12 posts - 1 through 12 (of 12 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.