Skip to content Skip to main navigation Skip to footer

2nd page starts at the bottom

Welcome to QSM Support Forum. Forums QSM Pro Support 2nd page starts at the bottom

Viewing 9 posts - 1 through 9 (of 9 total)
  • Author
    Posts
  • #3482
    Steve TaylorSteve Taylor
    Participant

    Hi,
    I can spread a quiz over more than 1 page, but when the next button is pressed it goes to the 2nd page but is at the bottom of the page and the user has to scroll to the top to continue the quiz. Is there a way to make it go to the top of the second page when the next button is pressed.

    Thank you

    #3486
    Kriti SharmaKriti Sharma
    Keymaster

    Hi Steve,

    Welcome to Qsm Pro Support Forum. Hope you are having a wonderful day.

    We have already recorded this as the bug and our developers will provide a fix soon.

    Thanks for reaching out to us.

    Regards,
    Kriti

    #4007
    cbowen@reasite.com[email protected]
    Participant

    Has this issue been fixed? Or can you suggest a work around, other than a note at the bottom of each page that says “Please scroll to the top.”

    Thanks.

    #4008
    Steve TaylorSteve Taylor
    Participant

    Not fixed yet as far as I am aware

    #4056
    Kriti SharmaKriti Sharma
    Keymaster

    Hi all,

    Our developers are working on to fix this issue. I will keep you posted as soon as I hear back from them.

    Regards,
    Kriti

    #21601
    Donald HopperDonald Hopper
    Participant

    I found your insights on the second page starting at the bottom quite intriguing! It’s fascinating how small formatting changes can significantly impact user experience. In my own work with surveys, I’ve noticed similar issues arise; have you seen common patterns where this happens frequently? I’d love to hear more about best practices for organizing content on multiple pages! driving directions

    #21611
    Ruby RajputRuby Rajput
    Participant

    One reason people choose Escorts in Aerocity is because the companions know how to create a relaxed and comfortable atmosphere. Their friendly behavior, attractive personalities, and elegant appearance make every meeting feel luxurious and enjoyable from beginning to end.

    #21892
    fas taxaafas taxaa
    Participant

    I’ve encountered this issue with XX555 games’ mobile quizzes too this install . Typically, when I hit ‘Next’, I’m taken to the second page but have to scroll up to continue. Is there a way to make XX555 games’ quizzes automatically scroll to the top of the next page? This would greatly enhance the user experience, as it’s quite inconvenient to have to manually scroll up each time.

    #21945
    Ert NarterErt Narter
    Participant

    Kiedy byłem mały, moja babcia, która dożyła dziewięćdziesiątki z uśmiechem na twarzy, mawiała: “Synku, życie to nie tylko obowiązki. Czasem trzeba zrobić coś od czapy, bo inaczej zardzewiejesz”. Wtedy nie rozumiałem, o co jej chodzi. Myślałem, że chodzi o taniec w deszczu albo o jedzenie lodów przed obiadem. Ale dopiero teraz, po czterdziestce, dotarło do mnie, że babcia miała na myśli coś znacznie głębszego – że rutyna jest jak woda, która powoli, ale skutecznie gasi w nas iskrę. Ja niestety dałem się tej wodzie zalać po kostki, a potem po pas i wyżej. Prowadzę małą firmę transportową, trzy busy, siedmiu kierowców, ciągłe problemy z paliwem, z terminami, z klientami, którzy wieczorem dzwonią, że jednak trzeba przesunąć godzinę odbioru. Dzień w dzień to samo. Wstaję o piątej, kawa, telefon, papierkowa robota, potem telefony, potem awarie, potem wieczorem zmęczenie i serial, który leci tylko jako biały szum, bo i tak zasypiam w połowie. Żona od lat mówi, że powinienem zmienić coś w swoim życiu, znaleźć jakieś hobby, może zacząć biegać, może pójść na siłownię. Ale gdzie ja znajdę czas na siłownię, skoro ledwo zipię, żeby nadążyć z fakturami. No i pewnego wieczoru, kiedy dzieciaki poszły spać, a żona zasnęła na kanapie z książką w ręku, ja siedziałem w kuchni z telefonem i myślałem, że zaraz oszaleję z nudów. Nie chciało mi się niczego oglądać, czytać też nie. I wtedy w wiadomości od kumela, z którym jeździłem w trasę lata temu, zobaczyłem krótki filmik – ktoś nagrywał ekran, na którym działo się coś kolorowego, migającego, pełnego dźwięków i liczb, które skakały w górę jak oszalałe. Pod spodem tylko trzy słowa: “Zobacz, jakie to wciągające”. Kliknąłem w link z czystej ciekawości i tak trafiłem na vavada kasyno.

    Na początku nawet nie zarejestrowałem konta. Po prostu oglądałem, jak to działa, jakie są gry, jakie są stawki. Byłem jak dziecko przed wystawą sklepu z zabawkami – tyle tego, tyle kolorów, tyle możliwości. Ale moja wewnętrzna ostrożność, ta sama, która każe mi sprawdzać stan oleju w busach przed każdą dłuższą trasą, od razu podpowiedziała: nie wpłacaj od razu, poobserwuj, zobacz, jak to wygląda od środka. I tak zrobiłem. Przez pierwsze dni tylko przeglądałem, czytałem opisy gier, sprawdzałem, które mają fajne bonusy, które działają płynnie na moim starym tablecie. Nawet nie wiedziałem, że istnieje tyle różnych rodzajów slotów – jedne były proste, takie “owocówki”, inne miały całe historie, postacie, animowane wstawki, które wciągały jak dobry film. W końcu, po tygodniu takiego oglądania bez działania, stwierdziłem, że czas na pierwszy krok. Założyłem konto, wpłaciłem małą kwotę – symboliczną, taką, która nawet jeśli zniknie, to nie zaboli. I wtedy zaczęła się prawdziwa przygoda.

    Pamiętam to uczucie, kiedy pierwszy raz przekręciłem bębny. To było jak naciśnięcie guzika start w starej grze arcade, kiedy jeszcze chodziło się do salonów gier w galeriach handlowych. Dźwięk, światła, to napięcie, czy coś wypadnie. I choć przez pierwsze kilkanaście minut nic wielkiego się nie działo – małe wygrane przeplatały się ze stratami – to czułem, że coś we mnie ożyło. Coś, co od dawna spało pod warstwą codziennych obowiązków i zmęczenia. To nie były pieniądze. To było to uczucie, że robię coś tylko dla siebie, bez planu, bez celu, bez presji. I to było cholernie fajne. Wciągnąłem się na dobre, ale na swoich zasadach. Ustaliłem sobie jasny budżet tygodniowy – tyle, ile normalnie wydałbym na głupie rzeczy, na chipsy, na kolejne piwo, na subskrypcję, z której i tak nie korzystam. I tego budżetu trzymałem się jak umowy z największym klientem. Ani grosza więcej.

    Minął miesiąc. Grałem regularnie, ale z umiarem. Zawsze wieczorem, kiedy dom już spał, ja siadałem na pół godziny, czasem godzinę, i po prostu się relaksowałem przy vavada kasyno. Nie goniłem za wygraną, nie analizowałem strategii, nie wierzyłem w żadne systemy, które rzekomo gwarantują sukces. Po prostu grałem, bo to sprawiało mi przyjemność. Czasem wygrywałem kilkadziesiąt złotych, czasem przegrywałem tyle samo. Wychodziłem na zero, czasem na lekki plus, czasem na minus, ale zawsze w granicach mojego małego, bezpiecznego budżetu. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, w jeden zwykły wtorkowy wieczór, kiedy za oknem lało jak z cebra, a ja wróciłem z pracy przemoczony do suchej nitki, wydarzyło się coś, co do dziś pamiętam w najdrobniejszych szczegółach. Usiadłem, włączyłem ulubioną grę, taką z egipskim klimatem, i zacząłem kręcić. Małe stawki, żadnego ciśnienia. Po kilkunastu spinach ekran zamarł na sekundę – ten moment, który wszyscy gracze znają, kiedy czujesz, że zaraz coś się wydarzy. A potem ruszyło. Bonusy, dodatkowe spiny, mnożniki, symbole rozszerzające się na całe bębny. Liczby zaczęły rosnąć w tempie, które wprawiło mnie w osłupienie. Siedziałem i patrzyłem z otwartymi ustami, jak moje saldo przeskakuje kolejne progi – sto, dwieście, pięćset, tysiąc złotych. Kiedy gra w końcu się uspokoiła, na koncie miałem kwotę, za którą mógłbym kupić całkiem przyzwoitego, używanego busa dostawczego. Nie żartuję. To nie była fortuna, ale dla faceta, który na co dzień liczy każdą złotówkę przy tankowaniu, to było jak wygrana w totka.

    Nie wierzyłem. Myślałem, że to pomyłka, że zaraz system się zresetuje, że coś jest nie tak. Odświeżyłem stronę, sprawdziłem historię transakcji, wyłączyłem i włączyłem komputer. Kwota wciąż tam była. Siedziałem w ciszy przez dobrą minutę, próbując ogarnąć, co się właśnie stało. I wtedy zrobiłem to, co wydawało mi się najrozsądniejsze – nie uległem euforii, nie zacząłem grać dalej, żeby pomnożyć wygraną. Wypłaciłem prawie wszystko, zostawiając tylko malutką resztkę na przyszłe sesje. Pieniądze przyszły na konto bankowe szybciej, niż się spodziewałem. Kiedy je zobaczyłem, poczułem ulgę. I spokój. Taki, jakiego nie czułem od lat.

    Za część tych pieniędzy kupiłem nowy fotel do mojego biura – stary rozwalił się tak, że po godzinie siedzenia bolały mnie plecy. Za resztę zrobiłem coś, o czym marzyłem od dawna, ale zawsze brakowało mi odwagi – zabrałem żonę na weekend do SPA, do lasu, do takiego miejsca, gdzie nie ma zasięgu, nie ma telefonów, tylko cisza, las i gorąca balia. Patrzyłem, jak ona się relaksuje, jak po raz pierwszy od lat nie martwi się o dzieci, o rachunki, o to, że znowu coś w domu się zepsuło. I pomyślałem sobie wtedy, że babcia miała rację. Że czasem warto zrobić coś od czapy, spróbować czegoś nowego, wyjść poza swoją strefę komfortu. Bo nigdy nie wiesz, co życie ma dla ciebie w zanadrzu. Gdybym wtedy, w ten deszczowy wieczór, nie kliknął w link od kumela, gdybym nie dał szansy vavada kasyno, do tej pory siedziałbym w rozjebanym fotelu, bolałyby mnie plecy, a moja żona dalej marzyłaby o weekendzie tylko dla nas. A tak – mam nowy fotel, mam wspomnienia, mam historię, którą opowiadam znajomym przy piwie, a oni pukają się w głowę z niedowierzaniem. I to jest w porządku. Nie każdy musi rozumieć. Ja rozumiem tyle, że czasem warto zaryzykować, ale z głową, z granicami, bez szaleństwa. I że najważniejsze to wiedzieć, kiedy powiedzieć “dość”. Ja powiedziałem “dość” w momencie, gdy wygrałem. I nie żałuję ani jednej złotówki, którą kiedykolwiek tam zostawiłem. Bo nie chodzi o pieniądze. Chodzi o ten wieczór, kiedy poczułem, że jeszcze żyję, że jeszcze potrafię się cieszyć, że jeszcze we mnie ta iskra nie zgasła. Babcia by była dumna.

Viewing 9 posts - 1 through 9 (of 9 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.